Krok po kroku: lekki krem, wzmacniający naczynka krwionośne- „Kasztanek” :-D

Często wykorzystuję swojego Męża, jako „testera” kosmetyków, które zrobię;-) Próbował już wielu moich kremów  i zawsze  powtarza, że idealny krem wg niego musi być lekki, dobrze się rozsmarowywać i błyskawiczne wchłaniać, pozostawiając skórę przyjemnie gładką, a jeśli do tego będzie przyjemnie pachniał…Ten krem wyjątkowo przypadł mu do gustu, dziś będę robiła kolejny słoiczek:-)

 

Lekki , szybko wchłaniający się krem, idealnie nadający się pod makijaż. Stanowi bogactwo substancji wzmacniających naczynia krwionośne. Zawarte w kremie macerat z nasion kasztanowca i olej z orzechów laskowych, zmniejszają nadmierną przepuszczalność naczyń włosowatych i przywracają ich elastyczność. Przywracając właściwą elastyczność ścianom włośniczek, poprawią tym samym krążenie. Witamina PP i kofeina istotnie wpływają na stopień ukrwienia skóry, korzystnie wpływają na mikrokrążenie skórne.  Olej jojoba świetnie pielęgnuje cerę mieszaną. Cera sucha produkuje zbyt mało sebum. Olej z jojoby doskonale zastąpi te niedobory i zapobiegnie wysuszeniu skóry. Odżywi ją i nawilży. Cera tłusta nadmiernie wydziela sebum i jest skłonna do wyprysków. Olej jojoba reguluje (hamuje) wydzielane sebum. Masło shea doskonale nawilża skórę, działa łagodząco i gojąco. Koncentrat z aloesu regeneruje, ujędrnia i łagodzi podrażnienia. Alantoina działa regenerująco, ułatwia gojenie i odnowę uszkodzonego naskórka. Zmniejsza pieczenie, łagodzi zaczerwienienie skóry. Krem wzbogacony jest w  liposomowy kompleks antyhistaminowy składający się z ekstraktu z  dymnicy pospolitej, diabelskiego szponu, przytuli czepnej, miodli indyjskiej, arniki górskiej, lukrecji gładkiej oraz lnu, które doskonale łagodzą podrażnienia skóry. Jedwab poprawia metabolizm komórek skóry, przeciwdziała przebarwieniom, nadaje skórze jedwabistą gładkość.

 

 

Składniki:

faza olejowa A

  • MGS-  2,0
  • alkohol cetylowy-  1,5
  • monostearynian glicerolu- 1,0
  • masło shea- 2,0
  • macerat z kasztanowca- 7,0
  • olej z orzechów laskowych- 1,5
  • olej jojoba- 4,0

 

 

faza wodna B:

  • hydrolat z róży stulistnej- 22,0
  • aloes- 2,0
  • niacynamid- 1,0
  • kofeina- o,5
  • alantoina- 0,5

 

 

faza C:

  • ekstrakt anthistaminowy- 1,5
  • hydrolizat jedwabiu- 0,5
  • olejek zapachowy- „poranna rosa”
  • DHA-BA 5-6 kropli

 

Sprzęt:

  • waga
  • łopatka do odważania składników
  • 2 zlewki
  • mieszadło
  • opakowanie na gotowy krem
  • spirytus do dezynfekcji narzędzi, zlewek, opakowań
  • papierowe ręczniki
  • jednorazowe rękawiczki

 

Wykonanie:

  • Przygotowuję dwie zlewki. Do pierwszej odważam składniki fazy olejowej, a do drugiej zlewki składniki fazy wodnej. Zlewkę z fazą olejową umieszczam w łaźni wodnej i ogrzewam do momentu rozpuszczenia wszystkich składników, pod koniec ogrzewania do łaźni dokładam zlewkę z fazą wodną i chwilkę ogrzewam by zawartość obu zlewek miała zbliżoną temperaturę.

 

  •  Zawartość zlewki z fazą olejową dodaję do zlewki z fazą wodną, cały czas przy tym mieszając. W miarę stygnięcia, krem zaczyna gęstnięć. Gdy jego temperatura spadnie do ok 35C dodaję fazę C tj. ekstrakt przeciwhistaminowy, hydrolizat jedwabiu, konserwant i olejek zapachowy. Z tych dwóch ostatnich składników oczywiście można zrezygnować,  wówczas jednak najlepiej przygotować mniejszą porcję kremu, przechowywać  w lodówce i zużyć go w ciągu 2 tygodni.

 

 

  • A tak wygląda gotowy krem:-) Przez 3 miesiące spokojnie może nam służyć. Ja przechowuję go w lodówce, choć nie trzeba, ale uwielbiam kłaść chłodny kremik na twarz:-)

 

 

 

Jeśli ktoś chciałby, by krem delikatnie rozświetlał buzię, na koniec można dodać do niego  mikę:-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

2 thoughts on “Krok po kroku: lekki krem, wzmacniający naczynka krwionośne- „Kasztanek” :-D”

  1. do tej pory używał kremu Bambino, zawsze gdy coś ukręciłam, prosiłam, by zamiast niego użył tego przeze mnie zrobionego, po zużyciu próbki, wracał do tego swojego Bambino;-) A tu proszę, jakież było moje zdziwienie, gdy po raz pierwszy poprosił mnie, bym ukręciła dla niego większą ilość tego kremu! Jakoś ostatnio nie miałam natchnienia, ale co jakiś czas mi o nim przypomina, więc naprawdę musiał mu przypasować. Myślę że chodzi tu o to szybkie wchłanianie i świeży zapach, bo o skład to mnie nie pytał;-)

  2. Bardzo, bardzo fajny kremik Podziwiam, że Twój mężczyzna daje się smarować Twoimi mazidlami… mój ucieka z krzykiem jak proponuję mu potestowanie. Z wielką łaską kiedyś zgodził się na posmarowanie nosa i czoła, jeden jedyny raz