Maść wspomagająca leczenie AZS, łuszczycy i innych dermatoz

Już wiem, że z tym mazidłem zaprzyjaźnię się na dłużej. Używanie go jest czystą przyjemnością. Ma jedwabiście gładką, przypominającą masełko konsystencję i delikatny, pochodzący od składników zapach. Wspaniale natłuszcza i uspokaja podrażnienia. Okazał się ukojeniem dla mojej przesuszonej cery. Tyle jestem w stanie ocenić po kilkudniowym stosowaniu. Testujemy dalej, o efektach długotrwałego stosowania za jakiś czas na pewno napiszę, gdy Ania wyda swoją opinię:-)

Receptura:

  • vit E (octan tokoferolu- stabilna postać) 10,0
  • olej konopny 10,0
  • masło shea 80,0

Wykonanie

Do stopionego masła shea dodajemy olej konopny i vit E. Całość dokładnie mieszamy. Nie podgrzewamy. Masełko przelewamy do przygotowanego opakowania i wstawiamy do lodówki. Wyjmujemy po 20 minutach. Gotowe! Mazidło wspomaga leczenie łuszczycy, egzemy, atopii i innych dermatoz. Stosujemy je na chorobowo zmienione miejsca. Można stosować je również jako masełko pod oczy, ponieważ z powodu wysokiej zawartości witaminy E, działa silnie przeciwzmarszczkowo. (Pamietajcie, aby vit E pełniła przeciwzmarszczkowe zadanie, musi być jej w kosmetyku min. 5%), a w przypadku cer przesuszonych mazidło można nakładać na całą twarz.

Dlaczego jest wyjątkowe?

  • Ma bardzo prosty skład, dzięki czemu minimalizujemy ryzyko wystąpienia uczulenia. Nie ma w nim emulgatorów, substancji zapachowych, barwników. Konserwantem jest witamina E. Stanowi ona aż 10% kosmetyku! W takim stężeniu wywiera działanie przeciwzapalne, przyspiesza gojenie się ran, wpływając efektywnie na odtwarzanie się nowej tkanki. Ponadto chroni ona przed wysuszeniem oraz osłabieniem elastyczności naskórka, zmniejsza też wrażliwość na promieniowanie UV.
  • Olej z konopi wykazuje wybitne działanie odżywcze, przeciwświądowe, regeneracyjne i przeciwstarzeniowe, sprawia, że wszelkiego typu podrażnienia i chorobowe stany zapalne (łuszczyca, AZS, egzema) ulegają złagodzeniu.
  • Bazą mazidła jest masło shea, zapawne przez wielu z Was znane. Masełko odżywia, nawilża, natłuszcza. Tworzy ochronny film, chroniący przed wpływem czynników zewnętrznych.

Wykonanie masełka zajmie parę chwil, oczywiście nie trzeba sztywno trzymać się podanej receptury, można ją modyfikować np. przed dodatek witaminy D, czy zamianie części oleju konopnego na inny olej np. tamanu Życzę Wam powodzenia!:-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

24 thoughts on “Maść wspomagająca leczenie AZS, łuszczycy i innych dermatoz”

  1. A skoro zaglądają tu osoby borykające się z problemami skórnymi u maluszków, to podzielę się jeszcze jednym spostrzeżeniem. Może komuś się przyda. Natknęłam się w Internecie na taką teorię: przy zbyt małej ilości kwasu solnego w żołądku białka nie są dostatecznie strawione i w takiej postaci wędrują dalej. Układ trawienny sobie z tym nie radzi a układ immunologiczny traktuje takie nadtrawione biało jak wroga, obce ciało, do zwalczenia stąd reakcja alergiczna objawiająca się wysypką na skórze – bo organizm chce się tego pozbyć jak najszybciej więc „wypycha” przez skórę na zewnątrz. Nie jestem znawcą, napisałam w skrócie i „po laicku”. Jednak ja uważam, że coś może być na rzeczy, bo zauważcie, że dzieci lubią kiszone (naturalnie kiszone !) produkty. Najlepiej zakwasza żołądek naturalny ocet jabłkowy – domowy! Od czasu jak zetknęłam się z tym daję wnukowi codziennie coś z kiszonych albo kwaśnych rzeczy: ogórek, żurek, naturalny kwas z buraków, zupę pomidorową z domowego przecieru pomidorowego. Dziecko je ile ma ochotę nie wmuszam i nie ograniczam. Je chętnie, lubi kiszonki. Efekt ? Dodaje mu małymi porcjami nowości, których do tej pory jeść nie mógł np jabłko, chleb, rosół wołowy i nic się nie dzieje :-))). Coraz mniejszy reżim żywieniowy.
    Matka natura jest mądrzejsza niż nam się wydaje. Dała nam smak abyśmy jedli to, con am potrzebne dla zdrowia. Chce kwaśne? niech je kwaśne, nie chce jeść jajka (tak jak mój wnuk) niech nie je.
    Zdrowia życzę

  2. Cieszę się, że maść zyskuje popularność. Bo zasługuje na popularyzację.
    Obecnie wnuk ma 15 miesięcy. Mleka nie pije wcale, jaj nie je. Cytrusów też nie, surowych owoców tez nie z wyjątkiem banana. No własnie, jak tu pisał ktoś wcześniej, przy próbie podania czegoś nowego do jedzenia bywa, że skóra „protestuje”. Na szczęście obszar „protestu” się znacznie zmniejszył i obejmuje „już tyko” prawy policzek. Skóra na linii czoła i włosów się zregenerowała i teraz wyrastają mu włoski.
    W razie problemów używam nadal tej maści przede wszystkim znakomicie znosi świąd, suchość i napięcie skóry. U wnuka też stosuję żel na bazie aloesu ( nie wiem czy jest w Polsce odpowiednik , bo ten żel został przywieziony z Chin) a także maść z żyworódki kupioną w Herbapolu. Stosuję te kosmetyki na zmianę. Jednak zawsze w razie swędzenia używam tu opisanej maści i zawsze pomaga.
    Używam jej tez dla swoich stóp. Powoli ale skutecznie skóra na podeszwach się regeneruje. Jedna stopa już osiągnęła stan zadowalający a na drugiej, która była w znacznie gorszym stanie jest duuuuuża poprawa. Przez całe lata walczyłam z problemem różnymi środkami, byłam u dermatologa w ośrodku akademickim nawet. Z czym walczę – chyba nie wiem co to jest. Lekarz określił jako zaburzenia rogowacenia. Jak się objawiało? Skora tak sucha, napięta, że aż boli. Ulgę przynosiło nawet włożenie stopy do wody. Zrogowaciała tak, że wyglądała jak posypana mąką. Można było odrywać płatki zrogowaciałej skóry jakby to było porządnie listkujące się ciasto francuskie – przepraszam za porównanie ale ono najlepiej oddaje stan faktyczny. Zabiegi pielęgnacyjne przynosiły jedynie chwilową poprawę. Dziś z radością patrzę, że skóra nabiera zdrowego, różowego wyglądu.
    Jeszcze raz dziękuję za receptury i popularyzację naturalnych olejów, maseł, wyciągów itd. Dziś jestem przekonana, że nie ma lepszych środków leczniczych lepszych od naturalnych.
    Pozdrawiam

  3. Odnośnie witaminy D z tego co się orientuje zabronione jest jej dodawanie do kremów, można ją dodać w stężeniu 50-500 j.m i są to już kremy bądź maści lecznicze, co Pani o tym myśli..?

  4. Jestem nowa w temacie, przy wyprysku atopowym córki postanowiłam zmierzyć się z handmade kosmetykami :). Kontrolujemy zapalenie wyłącznie dietą, ale przy próbach prowokacji wyłazi i potrzebuję czegoś co pomoże doprowadzić wywaloną skórę do pionu – przede wszystkim uspokojenie stanu zapalnego, nigdy nie mamy problemu z odpowiednim nawilżeniem. Dobrze reaguje na kosmetyki z pantenolem i chciałabym dopytać czy mimo że D-pantenol jest nierozpuszczalny w tłuszczach można go tak po prostu dodać do receptury? Czy na przykład można dodać lanoliny?

    1. Tak Pani Joanno, można dodać pantenol do gotowego kremu lub balsamu. Należy wybrać ten w postaci roztworu wodnego. Jeśli chodzi o lanolinę to także można wkręcić ją do gotowego kremu, wcześniejsze jej podgrzanie na pewno to ułatwi.

  5. Zamierzam przygotować ten krem, jednak zastanawia mnie jak z przechowywaniem? Jaka jest data ważności i jak przechowywać kosmetyk? Pozdrawiam.

    1. Jesli chodzi o tą konkretna recepturę, jest to produkt niskiego ryzyka skażenia mikrobiologicznego, ponieważ nie zawiera w swoim składzie fazy wodnej. Dodatkowo naturalnym antyoksydantem jest tutaj wit. E. Proszę wziąć pod uwagę datę ważności oleju konopnego i masła shea. Kosmetyk należy obserwować, odstawiamy, gdy zauważymy np. zmianę zapachu.

  6. Minął miesiąc od mojego ostatniego wpisu. Z radością informuję, ze dziecko skórę ma zdrową, cudną, gładką. Pije 400 ml mleka koziego świeżego na dobę. Uwaga mleko kozie dajemy dziecku rozcieńczone wodą w proporcji 50% mleka pełnego i 50% wody – tak karmione były dzieci ze skazą białkową w czasach kiedy nie było mieszanek mlekozastępczych.

    1. Pani Małgorzato bardzo dziękujemy za relację. Juz wielu osobom Pani wskazówki okazały się bardzo pomocne.

  7. Do mojego komentarza jeszcze chciałam dodać co nieco, dla tych, którzy szukają pomocy dla problemów skórnych/alergicznych.
    Skóra dziecka wyzdrowiała ale za niedługo znowu obsypała wnuka wysypka, taka sama. Lekarz znowu zapisał maść antybiotykową, po której wysypka owszem zeszła ale i wracała po zaprzestaniu kuracji. Diagnozy nadal było brak i tylko przeświadczenie, że dziecko jest uczulone na mleko krowie i kozie, i mimo, że nie piło przez 2 lub3 tygodnie żadnego mleka to wysypka się utrzymywała. Dopiero za radą chińczyków przykładaliśmy na skórę okłady z naparu herbaty zielonej rano i wieczorem, skórę zmienioną smarowaliśmy cutishelp mimi egzema a zdrową skórę cutishelp mimi balsam. Gdy dziecku dokuczał świąd to smarowaliśmy je powyższą maścią a doustnie podawaliśmy ( i nadal dostaje) Latopic w saszetkach. Kąpany był w krochmalu tzn do wanienki dodawałam tyle ugotowanego krochmalu aby było wrażenie, że woda jest bardzo miękka, to był krochmal z 1 czubatej łyżki skrobi. Ta kuracja trwała tydzień – 10 dni. Obecnie skórę ma tak śliczną, że nie mogę się napatrzyć, po prostu nie pamiętam go z twarzą niepodpuchniętą. Powoli wdrażamy mu nowe produkty do jedzenia. Aktualnie je 1/2 szklanki świeżego mleka koziego dziennie :-). Rozwija się świetnie i tak też wygląda.
    Uwaga okładów z naparu herbaty nie należy zbyt długo stosować żeby skóra się nie przyzwyczaiła.
    I tylko żal, bezsilna wściekłość, że nie znaleźliśmy pomocy tam gdzie powinniśmy ją otrzymać czyli w poradni pediatrycznej nota bene przy renomowanym szpitalu dziecięcym, gdzie przyjmują lekarze tegoż szpitala.
    Rozwiązania szukaliśmy sami błądząc jak dzieci we mgle.

  8. Mój 4-miesięczny wnuk miał straszną wysypkę na buzi, całej główce, nóżkach. Skóra na całym ciele była jakby podsypana od spodu kaszką manną. Najgorzej wyglądała buzia, cała czerwona, zaogniona, skóra twarda jakby przypieczona, sucha, napięta. Straszny parch. Do tego na głowie okropna ciemieniucha. Dziecko drapało się po główce i udkach. Lekarz zalecił intensywną pielęgnacje tzn. nawilżanie i natłuszczanie środkami z półek sklepowych. Dziecko było pielęgnowane środkami cutishelp mimi z apteki. Owszem dobre są ale tez drogie.
    Stosowany był też olej z pestek dzikiej róży ale w tym przypadku nie zauważyłam znacznej poprawy i zamieniłam go na olej z nasion konopi siewnych nierafinowany i tu ujrzałam światełko w tunelu – widać było poprawę jednak skóra wolno się regenerowała. Więc zrobiłam maść wg receptury powyższej z jedną małą zmianą. Ponieważ brakło mi 2g witaminy E to dodałam 2 g oleju tamanu. I TO BYŁ STRZAŁ W DZIESIĄTKĘ! . Już po dobie stosowania skóra odżyła. A po dwóch nastąpiła znaczna poprawa. Dziś jest 3 dzień stosowania maści i ….:-) skóra zdrowieje, zaczerwienie zbladło, twardość ustąpiła, świąd znacznie zmalał, nawet ciemieniucha zmiękła i łatwiej ja wyczesywać, skóra jest gładsza, kaszki coraz mniej a między grudkami pojawiają się coraz większe obwódki ślicznej skóry.
    Maść stosuję na całe ciało po kąpieli. Nóżki smaruje przy każdym przewijaniu a na buzię i głowę nakładam kilka razy w ciągu doby – jak widzę, że się wchłonęło, dbam aby cały czas skóra była natłuszczona.
    Rewelacyjna maść, serdecznie dziękuję P. Karolinie za tę recepturę i każdemu, kto ma problem ze skóra mogę polecić z czystym sumieniem. Testuję ja też na głowie męża gdzie nadmiar drożdżaków czyni od lat spustoszenie i na moich wiórowatych stopach. W każdym przypadku jest poprawa. A ja od smarowania domowników mam super skórę na dłoniach 
    Długi ten wpis ale chciałam zachęcić szukających tu pomocy do stosowania tej maści. Prosta w przygotowaniu, czysto naturalna, nawet niemowlę może ją stosować.
    I pytanie do Autorki w jakim zakresie temperatur należy przechowywać tę maść? Jak długo od zrobienia zachowuje swoje właściwości, inaczej jaki jest termin przydatności do użycia ?
    Pozdrawiam i zdrowia życzę

    1. Radość wielka! Po 4 dobach stosowania skóra na buzi dziecka jest śliczna, zdrowiutka.
      Jeszcze raz dziękuję bardzo i polecam maść. Naprawdę warto ją zrobić i stosować.

    2. Pani Małgosiu bardzo dziękuję za wyczerpujący komentarz, Pani doświadczenia z pewnością będą bardzo pomocne dla osób borykających się z podobnymi problemami. Naprawdę świetnie dobrała Pani olej, sama wielokrotnie przekonałam się o skuteczności oleju tamanu. Wybaczy się mu nawet zapach ;-). Maść nie wymaga przechowywania w lodówce. Brak fazy wodnej czyni z niego produkt dość oporny na ataki drobnoustrojów, dodatkowo właściwości konserwujące fazę tłuszczową ma tutaj vitamina E, obecna w znacznej ilości. Myslę, że bezpieczna data to ok 3 miesięcy od daty produkcji.

  9. Witam!
    Ale radość… trafiłam przypadkiem i już nie opuszczę.
    Nie jestem nawet początkująca w dziedzinie tworzenia kosmetyków, ale ze względu na alergie moje i moich dzieci chciałabym zacząć.
    Czy można by prosić o jakieś info na temat gdzie kupić składniki np do tej wspaniałej maści?
    Serdecznie dziękuję i pozdrawiam!
    Anka

    1. Aniu powyższe składniki otrzymasz w niemal wszystkich sklepach internetowych z półproduktami np. calaya, zrob sobie krem, zielony klub, e-naturalne, biochemia urody, eco spa i wielu innych. Daj znać jeśli coś ukręcisz i jak się u Was sprawdza. Pozdrawiam serdecznie i w razie wątpliwości pisz smiało.

  10. Zdecydowanie muszę wypróbować! Od dawna mam problemy z AZS. Zwłaszcza na dłoniach i powiekach… Apteczne smarowidła, a nawet zapisane przez dermatologa mieszanki apteczne nie pomagają. Może więc czas sięgnąć do natury Dziękuję za wpis!