Samodzielne tworzenie kosmetyków – dlaczego warto?

Na portalu kobieta.wp.pl pojawił się artykuł, do którego lektury zachęcam. Znajdują się tam m.in. moje wypowiedzi
dotyczące domowego tworzenia kosmetyków.

W sklepie z półproduktami kosmetycznymi, nawet tym internetowym, można poczuć się jak na targu spożywczym. Zamiast owoców i warzyw znajdziemy w nim oleje roślinne, żele hialuronowe, hydrolaty (czyli kwiatowe wody), a także zestawy surowców do przygotowania własnych kremów, toników, maseczek, peelingów czy produktów do pielęgnacji włosów. Choć przed ich zastosowaniem czeka nas samodzielne przygotowanie kosmetyku, efekt końcowy – czyli już gotowy wyrób – daje gwarancję naturalnej pielęgnacji, stworzonej według własnych potrzeb.

Wśród amatorów tworzenia własnych receptur kosmetycznych krąży opinia, że praca nad produktami przypomina sporządzanie potraw lub pieczenie ciasta. Jeśli radzimy sobie w kuchni, kłopotu nie sprawi także wykonanie mikstury kosmetycznej. Co więcej, jest ona bezpieczniejsza w stosowaniu. Wszak zamiast ją spożywać, nakłada się ją na skórę lub włosy. Skąd jednak taka popularność sklepów z półproduktami, skoro na drogeryjnych półkach nie brakuje nowości, w tym promowanych jako naturalne, bezpieczne i efektywne?

Z miłości do natury

W Polsce surowce kosmetyczne dostępne są od ponad 10 lat. Popyt wzrósł na nie jednak dopiero w ostatnich latach, wraz z rosnącym zainteresowaniem ekologiczną pielęgnacją i wszystkim, co ma swoje źródło w naturze. Wiele kobiet sięga po półprodukty z ciekawości, inne po nieudanych testach kosmetyków drogeryjnych. Przygotowywanie własnych receptur jest z pewnością poszukiwaniem najlepszego dla siebie rozwiązania – alternatywy dla produktów, które można kupić w perfumeriach, drogeriach i aptekach.

Karolina Latanowicz jest absolwentką chemii i studium farmacji. Na co dzień pracuje w aptece, jednocześnie zdobywając wykształcenie z zakresu chemii kosmetycznej. Swoją wiedzą na temat bezpieczeństwa kosmetyków i receptur dzieli się na blogu KremDlaMnie.pl. – Odkrywanie tajników tworzenia własnych receptur jest niezwykle pasjonujące i wciągające. Większość drogeryjnych kosmetyków przestaje dla nas istnieć. Wrażenia nie robią nawet kremy najdroższych marek. Kiedy zgłębimy sztukę czytania składu kosmetyków, zaczniemy porównywać je ze sobą, to odkryjemy, jak grube pieniądze płacimy za marketing – twierdzi.

Śledząc nowości nabiera się przekonania, że naturalne substancje w kosmetologii to prawdziwa żyła złota. Wyciągi i oleje roślinne wykorzystują zarówno mniejsze, skupiające się na ekologicznych produktach marki, jak i duże kosmetyczne koncerny. Było tylko kwestią czasu, aż kobiety zaczną z nimi eksperymentować. Mariusz Lipiński z firmy Manufaktura Kosmetyczna, zapytany o to, które surowce i półprodukty kosmetyczne można uznać za hity wśród Polek, stwierdził, że hitem jest kosmetyka naturalna jako całość.

– Polki są coraz bardziej świadomymi klientkami. Jeszcze rok czy dwa lata temu absolutnym hitem był dobrze nam wszystkim znany olej arganowy. Teraz uwagę przyciąga także olej makadamia, olej z pestek moreli czy olej migdałowy. Oleje są podstawą kosmetyki naturalnej i Polki zaczynają dostrzegać i doceniać także te nieco mniej popularne. To cieszy. Polki powoli uczą się także jak stosować hydrolaty, naturalne peelingi czy ekstrakty ziołowe – mówi w rozmowie z WP Mariusz Lipiński.

Miłośniczki samodzielnie przygotowanych kosmetyków przekonują, że powszechne drogeryjne produkty pod niektórymi względami nie dorastają im do pięt. Jaka jest zatem przewaga własnych receptur nad kremami drogeryjnymi oraz gotowymi produktami naturalnymi dostępnymi w sklepach internetowych i stacjonarnych? Odpowiedź brzmi: prostota.

Rozwiązanie dla alergików?
Łącząc surowce i półprodukty panujemy nad ich doborem i stężeniem, dokładnie wiemy, jakie substancje znajdują się w naszym kosmetyku. Niestety nie można tego powiedzieć o gotowych kremach czy tonikach. Wiedza na temat składu finalnego produktu przydaje się przede wszystkim alergikom, których uczulać mogą niektóre konserwanty i substancje zapachowe. Nie mniej ważna jest zawartość naturalnych olejków, które są zdecydowanie zdrowszą alternatywą dla często wykorzystywanej w drogeryjnych produktach parafiny.

– Kremy tworzone samodzielnie opieramy na szlachetnych olejach, nie zaś, jak wiele komercyjnych kosmetyków, na najtańszych wypełniaczach w postaci pochodnych ropy naftowej, np. na parafinie. Sami możemy zadecydować o doborze konserwantu i użyć jednego z tych najmniej kontrowersyjnych. To my decydujemy, czy dołączyć do kosmetyku substancję zapachową. Jeśli wiemy, jakie substancje nas uczulają, łatwo możemy je wyeliminować – mówi Karolina Latanowicz.

Wtóruje jej Mariusz Lipiński. – Samodzielne wykonywanie receptur to możliwość dostosowania kosmetyku do naszych potrzeb i preferencji, szczypta indywidualizmu w zunifikowanym świecie. To także pewność co do tego, że kosmetyk finalny jest wartościowy, albowiem wiemy co zawiera, jakiej jakości są jego komponenty a także jak dużą ilość poszczególnych substancji dodano. Kosmetyki drogeryjne często zawierają minimalne ilości drogich olejków czy substancji aktywnych, w ilości jedynie niezbędnej dla uzasadnienia modnego hasła reklamowego – podkreśla.

Starannie dobrany skład, jak zaznacza Mariusz Lipiński, przekłada się na wyższą jakość, a ta – na efekt. Dzięki kosmetykom z odpowiednią zawartością składników aktywnych zyskujemy piękniejszą skórę, włosy i paznokcie. Domowe receptury, o ile są opracowane starannie i w odpowiednich warunkach, są ponadto zdrowsze. – Nie dodajemy do nich niepotrzebnych konserwantów, stabilizatorów, barwników czy sztucznych aromatów, bo przecież chodzi nam o efekt, a nie o formę – mówi Mariusz Lipiński. – Kosmetyki naturalne dostępne w drogeriach posiadają wszystkie wady typowych kosmetyków drogeryjnych, tyle że w nieco mniejszym wymiarze – dodaje.

Nieco dyskusyjna jest jednak kwestia alergii. Choć Karolina Latanowicz utrzymuje, że alergeny możemy wyeliminować, sama nikomu nie daje gwarancji, że własnoręcznie wykonany kosmetyk na pewno go nie uczuli. – Każda substancja może być alergenem. Zależy to od czynników zewnętrznych i indywidualnych predyspozycji. Hasło „kosmetyk hypoalergiczny” zostało stworzone wyłącznie na potrzeby marketingu. Producenci nazywają tak preparaty zawierające związki o małych właściwościach uczulających, jednak alergenem może być każda substancja – wyjaśnia.

Zasady bezpieczeństwa
Przed rozpoczęciem pracy z surowcami i półproduktami kosmetycznymi powstrzymywać może strach o bezpieczeństwo stosowania produktów, których nie poddano testom. Faktem jest, że do tworzenia kosmetyków należy podchodzić ostrożnie. Jeśli coś pójdzie nie tak, ucierpi na tym nasza skóra. Efekty pracy może zniweczyć chociażby wykorzystanie składnika aktywnego w nadmiernym stężeniu. Oboje rozmówcy przekonują jednak, że tworzenie własnej mikstury kosmetycznej jest poniekąd podobne do pracy w kuchni.

– Stopień złożoności zadania oraz poziom umiejętności niezbędny dla wykonywania własnych mikstur kosmetycznych możemy porównać do zadania wypieku domowego ciasta. Jeśli jesteśmy rozsądni i zachowujemy podstawowe zasady higieny pracy, to z całą pewnością sobie nie zaszkodzimy. Oczywiście nie możemy postępować nieroztropnie, zwłaszcza jeśli pracujemy z kwasami owocowymi albo z substancjami aktywnymi, podobnie zresztą jak dodając aromat do domowego ciasta chcemy dodać jedynie kilka kropli, nie całą buteleczkę – twierdzi Mariusz Lipiński.

Podobnego zdania jest Karolina Latanowicz, która zwraca uwagę zwłaszcza na to, by pamiętać o higienie. – Można zadać sobie pytanie, czy wymyślanie własnych przepisów kulinarnych jest bezpieczne. Tak, jeśli dana osoba wie, co robi. Podobnie jest z kosmetykami. Jest to bezpieczne, choć wymaga pewnej wiedzy i przestrzegania pewnych zasad. Ogromnie ważne jest dbanie o czystość rąk, stanowiska pracy, wykorzystywanego do produkcji sprzętu i akcesoriów – wyjaśnia. – Dbajmy o czystość naczyń i urządzeń, które wykorzystujemy przy produkcji. Należy je dokładnie umyć, następnie zdezynfekować spirytusem lub chociaż wrzątkiem – dodaje.

Przed przystąpieniem do pracy trzeba pamiętać o dokładnym umyciu rąk i rękawiczkach ochronnych. Co ważne, do odważania półproduktów należy używać szpatułek bądź łyżeczek, nigdy rąk. – Jeśli jesteśmy zakatarzeni, przeziębieni załóżmy maseczkę ochronną – zaznacza Karolina Latanowicz. Gdy po raz pierwszy pracujemy z jakąś substancją, musimy też pamiętać o sprawdzeniu dopuszczalnego zakresu użytego stężenia. Jak wyjaśnia autorka bloga KremDlaMnie.pl, półprodukty powinno się kupować wraz z kartą charakterystyki i specyfikacją potwierdzającą ich czystość mikrobiologiczną. Niezbędne jest też kontrolowanie ich daty ważności oraz właściwe przechowywanie.

Karolina Latanowicz początkującym zaleca korzystanie z opracowanych i sprawdzonych receptur, dostępnych w internecie, np. na blogach lub w sklepach z półproduktami. – Najlepiej zacząć od przygotowania prostych kosmetyków, zawierających tylko kilka składników. Jeśli po raz pierwszy pracujemy z jakąś substancją, koniecznie sprawdźmy dopuszczalny zakres użytych stężeń. Ważny jest dobór odpowiednich olejów, zwłaszcza przy cerze problematycznej, trądzikowej. Wybór niewłaściwych może spowodować, że krem będzie posiadał właściwości komedogenne (blokujące pory skóry – przyp. red.), co może nasilić problem – radzi.

Jeżeli mimo wszystko ktoś nadal czuje się niepewnie, może skorzystać z warsztatów tworzenia indywidualnie dopasowanego kremu. Zdobyta na nich wiedza teoretyczna i praktyczna przyda się przy bardziej zaawansowanych formułach, np. kremach czy tonikach z kwasami. – Ich tworzenie zostawiłabym już dla bardziej wprawionych osób. Tutaj ogromnie ważne jest pH kosmetyku. W tym przypadku bardzo często wymagana jest regulacja pH, ponieważ zbyt niskie mogłoby bardzo podrażnić naszą skórę, a przy zbyt wysokim pH kwasy nie spełniałyby swojej funkcji – wyjaśnia Karolina Latanowicz.

Jak przyznaje nasza rozmówczyni, tworzenie własnych receptur zaleca się osobom o wrażliwej skórze. – Osoby o bardzo wrażliwej cerze, które uczula większość drogeryjnych kosmetyków, powinny wykonywać kosmetyki o jak najprostszym składzie, zamiast 10 olejów roślinnych, wybrać jeden, dwa o niskim potencjale alergizującym. Właśnie takie kremy wykonuję dla swoich dzieci. Bazuję wówczas na oleju ze słodkich migdałów lub oleju z pestek arbuza. Jest bardzo małe prawdopodobieństwo, że taki krem uczuli – mówi. – Jeżeli jednak krem wywoła odczyn alergiczny, łatwiej będzie nam wytypować składnik, który jest za to odpowiedzialny – dodaje.

Z nieco mniejszym entuzjazmem do tworzenia własnych kosmetyków podchodzą dermatolodzy. Jak twierdzi dr Ewa Żabińska, dermatolog z kliniki medycyny estetycznej Czas Kobiety w Krakowie, samodzielnie przygotowane kremy niekoniecznie muszą służyć wrażliwej skórze. – Rozważając tworzenie własnych preparatów kosmetycznych należy wziąć pod uwagę źródło ich pochodzenia. Naturalne produkty mogą zawierać różnego rodzaju szkodliwe substancje, a przez to przyczyniać się do wywoływania alergii skórnych i podrażnień – ostrzega.

Jednocześnie utrzymuje, że produkty przygotowane przez ekspertów są skuteczniejsze. – Witaminy w produktach tworzonych w nieprofesjonalny sposób nie wnikają tak głęboko i precyzyjnie. Substancje zawarte w kosmetykach tworzonych specjalistycznie są dostosowane do jak najlepszego wchłaniania w skórę. Przykładem mogą być tutaj liposomy transportujące witaminy w jej głębokie warstwy. Aby cera została odpowiednio odżywiona, muszą one dotrzeć do niej w formie aktywnej. Umożliwione jest to m.in. właśnie poprzez działanie liposomów. Dodatkowo komponenty dobierane są w odpowiedni sposób i we właściwych proporcjach z uwzględnieniem wieku i potrzeb poszczególnych typów skóry – mówi dr Ewa Żabińska.

Bez względu na to, czy zdecydujemy się na kosmetyki opracowane w laboratoriach czy w domowym zaciszu, musimy zwracać uwagę na trwałość produktu. Choć atutem własnych kosmetyków jest ich prosty skład, często okazuje się, że rezygnacja z konserwantu oznacza ograniczenie przydatności z okresu sześciu miesięcy do kilku tygodni. Nie w każdym sklepie dostępne są też wyłącznie surowce całkowicie naturalne. Gdyby niektóre z nich, np. te mające formę wodnych roztworów, były zupełnie pozbawione konserwantów, pojawiłoby się ryzyko zakażenia mikrobiologicznego.

Dobrze wiedzieć, z czego składają się kosmetyki, ale w całym eko szaleństwie nie należy demonizować wszystkich konserwantów. Podstawa to wyeliminować zbędne dodatki, przy jednoczesnym utrzymaniu prostego składu, zapewniającego jak największą efektywność.

Małgorzata Mrozek \ Kobieta WP

http://kobieta.wp.pl/kat,26369,title,Zrob-sobie-krem-czyli-kosmetyczna-alternatywa-dla-alergikow,wid,17900092,wiadomosc.html

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *